24

Lut

2016

BIEGOWY 2016

28 marca zaczyna się kolejny rok, biegowy rok, bo tego dnia odbędzie się Bieg Tropem Wilczym i o godzinie 13.00 w Parku Miejskim w Kielcach tryby karuzeli „Biegowe Starty 2016” pójdą w ruch. W mocnym składzie stawi się też ekipa „Zagnańsk Biega”: debiutanci i weterani, po życiówki, dla zabawy czy też treningowo przed czymś większym, ale najważniejsze – oby wszyscy zdrowi na mecie. Po Polsce i Europie, po asfalcie i terenie, po górach i po płaskim, w różnych miejscach, w różnym składzie, tak przez kolejnych kilka miesięcy.

Marzec to „Kaziki” w Radomiu (oby nie zabierali numerów jak w tamtym roku) i „Marzanna” w Krakowie. Kwiecień, zagraniczny debiut „Zagnańsk Biega” w Wiedniu (Mariusz- powodzenia), moja skromna osoba w Maratonie w Łodzi oraz „Liski” w Jędrzejowie – dyszka, którą polecam jeśli chodzi o życiówki. Koniec kwietnia to okres gdzie już moc w nogach jest, trasa jest super (prawie po płaskim) tak więc tylko zapieprzać. Maj zaczynamy od najdynamiczniejszego weekendu w roku: sobota Ekiden (kto był, ten wie jaka jest atmosfera), a niedziela połówka w Kielcach – obecność obowiązkowa (mój najsympatyczniejszy bieg ubiegłego roku), nastepnie Michał atakuje Cracovia Maraton, a na koniec happening na Piątce dla Bartka (w 2013 mój pierwszy masowy bieg, jest sentyment). Czerwiec to Krajno i Festiwal Biegowy, gdzie każdy może się „przeorać” na dowolnym dystansie, połóweczka w Radomiu i Kielecki Górski (mój „konik”). Jeszcze w lipcu niektórzy staną się zwierzyną, na którą odbędzie się polowanie (Hunt Run) i zaczną się wakacje, w czasie których trzeba siać, siać i jeszcze raz siać, żeby zbierać bogate biegowe plony na jesień (nie zapominając o jakimś urlopowym wypoczynku i resecie na drugie półrocze).

Jesień zaczynamy z wysokiego C, bo są półmaratony i jest Wtórpol (nawet „szybki” Tomek to potwierdził), a zaczynamy właśnie w Skarżysku, zachęcam wszystkich, pokażmy że my górale niskopienni z gminy Zagnańsk, perły Gór Świętokrzyskich, jakichś tam pagórków się nie boimy. Wrzesień może być spontaniczny, bez większych planów, w oczekiwaniu na październik. A w nim: maraton (może Katowice, może Poznań), po daleszyckich lasach (moje jedyne podium w przygodzie z bieganiem), wokół nowińskich kominów, po raz kolejny na kieleckiej dyszce i królewska połówka w Krakowie (po życiówkę). Listopad to przede wszystkim biegi niepodległościowe i chyba tak biegowy rok się skończy w moim wykonaniu. Pewnie w trakcie coś dojdzie, oby nic nie wypadło, ale to już czas pokaże. A i jeszcze biegiem w Trzech Króli na integrację ;-).

Do tego dojdą imprezy organizowane przez nas: Bieg wokół Bartka, Mistrzostwa Gmin Dorzecza Bobrzy i imprezy z funduszy sołeckich. Obyśmy na wszystkich spotkali się w jak najliczniejszym gronie i jak najlepiej się bawili tym naszym bieganiem.

Tomek R

I pamiętajcie: „powodem, dla którego biegamy, wcale nie jest chęć pokonania innych, ale potrzeba bycia z innymi”.

TOMEK RYDZEWSKI