01

Lut

2017

Cztery Pory Roku

Zawsze jest dobry czas, żeby zacząć biegać i zawsze jest dobra pogoda, by rozpocząć swoją przygodę z bieganiem.

ZIMA

Rok rozpoczyna się zimą, a jak początek roku to i postanowienia noworoczne, w których mało kto potrafi wytrwać, ale nowy rok = nowe rozdanie, bierzemy się za siebie. Jest mnóstwo przeciwności: bo zimno, bo ślisko, bo pada śnieg, bo nie mam w co się ubrać – to wszystko to tzw. „niechciej”, który siedzi za skórą. Najważniejsze to ubrać się „na cebulkę” i wyjść z domu. Każdy na początku się trochę  wstydzi, dlatego najlepiej wieczorem – jak ktoś idzie z naprzeciwka, to przechodzimy do marszu lub udajemy, że to na autobus tak tylko podbiegamy.

Bo jak zaczniemy w zimę to potem jest:

WIOSNA

Jest to najpiękniejsza pora roku dla biegaczy. W końcu można zrzucić  te tony ciuchów, tylko krótkie gacie, koszulka, buty i w teren. Często nasze postanowienia noworoczne zamieniają się w wielkanocne, ale żeby jakoś pokazać  się w wakacje, to czas najwyższy brać  się za siebie. Dzień coraz dłuższy i coraz cieplej, a nie ma nic przyjemniejszego jak ciepły kwietniowy wieczór i pobieganie sobie patrząc na przyrodę budzącą się do życia – budźmy się i my, bo wszystko co wybiegamy na wiosnę wykorzystamy w wakacje, a jak wakacje to mamy:

LATO

A w lato to już się nie biega, w lato się niemal fruwa.  Wyjść w wakacyjny poranek jak te wszystkie skowronki, kukułki i inne ptaki dają koncert, jak kropelki rosy z koniczynki spadają na nasze buty chłodząc stopy, po prostu „melodia”.  Bywają też upały, burze, jest czas urlopu ( choć na bieganie nigdy nie bierzemy urlopu) i inne wymówki, ale dzień jest tak długi, że zawsze da się wykroić godzinkę na bieganie. Przemija lato i wakacje, i zbliża się:

JESIEŃ

Dla mnie najlepsza pora roku do biegania. Polecam marszobiegi lub coś w rodzaju wycieczek biegowych po lesie. Bo tyle co ma kolorów liściasty las na jesień, jak promienie słońca rzucają cienie na runo leśne, jak wiatr poderwie liście i zakręci nimi małego kołowrotka,  to widoki przy których aż człowiek ma „ciary”  na jesiennym wybieganiu. Jesień to też pora gdy większość z nas już biegających zaczynała, łyknęła bakcyla i tak to trwa do dziś.

Zgodnie z tytułem książki Beaty Sadowskiej „I JAK TU NIE BIEGAĆ !”, bo nie ma złej pogody do biegania 🙂

Tomasz Rydzewski