11

Maj

2015

SieBiega Kielecka Połówka

SieBiega Półmaraton Kielecki jest już historią, ale wrażenia po nim jeszcze długo będą żywe. Przynajmniej dla mnie. Albowiem był to bieg wyjątkowy. Co najmniej z kilku powodów. Zacznę od prywaty – po raz pierwszy poprawiłem którąś ze swoich życiówek. I naprawdę mało ważne jak wypadłem na tle tych pięciu setek, które przekroczyły metę przede mną. Grunt, że z mojego wyniku z krakowskiej Marzanny urwałem 81 sekund!

A udało się to przede wszystkim dlatego, że bieg był mądry. Mądrze rozpoczęty i utrzymany w rozsądnym tempie. To zasługa Magdy, Kasi, Tomka i Marcina. Dzięki Ich towarzystwu nie wyrwałem jak wariat do przodu i nie odcięło mnie w połowie dystansu. „Razem od startu do mety” – słowa napisane przez Magdę nie tylko stoją przed moimi oczami – one brzmią w moich uszach. Kwintesencją całości był odcinek od wbiegnięcia na stadion do przekroczenia mety. Pokonaliśmy go trzymając się za ręce. I już nie wiem czy rzeczywiście z głośnika usłyszałem wtedy: „I na metę wbiega EKIPA Z ZAGNAŃSKA!” czy to moja wyobraźnia, ale chwila była warta tych 21 km.

11141187_921934767872980_1962300518954454013_n

A przyznać trzeba, że bieg nie był łatwy. Podbiegi, kostka brukowa w centrum, ulewny deszcz, który zaskoczył nas na 10 kilometrze (w ciągu kilku chwil byliśmy przemoczeni do suchej nitki). Ostatnie 3-4 kilometry były dla mnie szczególnie ciężkie. Powrót z Białogonu zaczął dawać w kość, wiadukt dołożył swoje, a myśl o ul. Ogrodowej pociągała za sobą kolejną: „Tam dokonam żywota…”.

A jednak dałem radę. Wszyscy daliśmy. Ale ja tylko dzięki wsparciu Osób, z którymi biegłem. „Dawaj, już niedaleko!”, „Chodź, razem dziada zdusimy!”, „Dawaj, dawaj, razem wbiegamy na metę!”, „Biegnij, Michaś! Jak ja dałam radę to ty też dasz!”. Takie słowa były mi bardzo potrzebne na tych ostatnich kilometrach. Pomijam, że na wspomniane zdrobnienie mojego imienia robi mi się ciepło na sercu bo tak mówił do mnie mój Dziadek.

Kasia, dałaś radę! Widziałem jak ciężko było Ci przed startem i przepraszam, że przez chwilę nawet wątpiłem w Twój udział w biegu. Chylę czoła!

Ogromne gratulacje dla Tomka, Michała, Piotrka i Mariusza, z którymi mijaliśmy się biegnąc na Białgon. Brawo! Wasze wyniki i upór w walce budzą mój szczery podziw.

No i oczywiście Magda! Szalona Magda, która ze zwinnością i lekkością sarenki to odbiegała do przodu, to znów biegła tyłem, to znów krążyła wokół nas uwieczniając nasz bieg na zdjęciach. Dzięki, Madzia! Piękna galeria!

Doprawdy, fantastyczny bieg. Oby takich jak najwięcej! Dawać ten Radom!!!

GALERIA

 Michał Woźniak